
Dla jednych to bezpieczna przystań chroniąca kapitał przed inflacją, dla innych – narzędzie do budowy stabilnej części portfela. W artykule przyglądamy się aktualnej ofercie obligacji emitowanych przez Skarb Państwa, tłumaczymy, jak działa ich oprocentowanie, jakie ryzyka się z nimi wiążą i w jakich warunkach rzeczywiście mogą przynieść atrakcyjny, realny zysk. Porównamy różne typy emisji, wyjaśnimy mechanizmy indeksacji inflacyjnej i pokażemy, jak wykorzystać obligacje w strategii inwestycyjnej dopasowanej do własnych celów.
W skrócie z tego artykułu dowiesz się :
Czym są obligacje skarbu państwa i jak działają
Jakie mamy rodzaje obligacji skarbowych w Polsce
Rentowność i oprocentowanie – co naprawdę oznaczają liczby z broszury
Z jakim ryzykiem trzeba się liczyć
Jaka jest rola obligacji w portfelu inwestora
Jakie są perspektywy rynku obligacji
Jakie obligacje można znaleźć na rybnku Catalyst
Jak kupić obligacje skarbowe
Czym są obligacje skarbu państwa i jak działają
Obligacje skarbu państwa to dłużne papiery wartościowe emitowane przez rząd w celu finansowania potrzeb budżetowych. W praktyce inwestor, kupując obligację, pożycza państwu określoną kwotę na ustalony czas, a w zamian otrzymuje regularne odsetki (kupony) lub jednorazowy zwrot kapitału z zyskiem w momencie wykupu. Choć definicja wydaje się prosta, mechanizm działania obligacji opiera się na zaufaniu do państwa jako emitenta – to właśnie Skarb Państwa jest gwarantem spłaty, a jego wiarygodność kredytowa stanowi kluczowy element bezpieczeństwa inwestycji.
W Polsce emisją obligacji zajmuje się Ministerstwo Finansów, które prowadzi ją zarówno na rynku detalicznym, jak i hurtowym. Obligacje detaliczne są kierowane do osób fizycznych i mają charakter oszczędnościowy. Charakteryzują się niewielkim progiem wejścia (najczęściej 100 zł), prostą strukturą oprocentowania oraz możliwością wcześniejszego wykupu za symboliczną opłatą. Ich sprzedaż odbywa się poprzez bank PKO BP oraz serwis internetowy obligacjeskarbowe.pl, co czyni je instrumentem łatwo dostępnym nawet dla inwestorów indywidualnych bez doświadczenia rynkowego.
Z kolei obligacje hurtowe (skarbowy dług hurtowy) to instrumenty przeznaczone dla inwestorów instytucjonalnych – banków, funduszy inwestycyjnych, ubezpieczycieli czy zagranicznych podmiotów finansowych. Obrót nimi odbywa się na rynku wtórnym, głównie za pośrednictwem platformy BondSpot i rynku Treasury BondSpot Poland. Nominał jednej obligacji to zwykle 10 tys. zł lub więcej, a emisje są dostosowane do kalendarza potrzeb pożyczkowych państwa. W odróżnieniu od obligacji detalicznych, papiery hurtowe podlegają notowaniom, a ich rentowność zmienia się wraz z oczekiwaniami inwestorów wobec inflacji, polityki pieniężnej i ryzyka kredytowego kraju.
Oba segmenty rynku – detaliczny i hurtowy – pełnią różne funkcje. Pierwszy pozwala rządowi pozyskiwać środki od obywateli, którzy chcą bezpiecznie ulokować swoje oszczędności. Drugi służy zarządzaniu długiem publicznym w szerszym, instytucjonalnym wymiarze, gdzie liczy się płynność, struktura zapadalności i rentowność w relacji do długu innych krajów. W efekcie, choć obie formy obligacji mają wspólnego emitenta, różnią się nie tylko skalą i dostępnością, ale też dynamiką wyceny i znaczeniem w systemie finansowym.
Rodzaje obligacji skarbowych w Polsce
Oferta obligacji skarbowych w Polsce jest dziś znacznie bardziej zróżnicowana niż jeszcze dekadę temu. Ministerstwo Finansów dostosowało strukturę emisji do różnych profili inwestorów – od osób szukających krótkoterminowego parkingu dla gotówki, po tych, którzy chcą chronić realną wartość kapitału w dłuższym horyzoncie. Różnice między poszczególnymi seriami nie sprowadzają się wyłącznie do długości zapadalności, lecz także do sposobu naliczania odsetek i mechanizmu ochrony przed inflacją.
Obligacje stałoprocentowe, takie jak 3-miesięczne OTS czy 2-letnie DOS, oferują z góry znane oprocentowanie przez cały okres inwestycji. W praktyce pełnią funkcję zbliżoną do lokaty bankowej, z tą różnicą, że emitentem jest państwo, a nie instytucja finansowa. Ich oprocentowanie ustalane jest najczęściej na poziomie nieco wyższym od średnich stawek depozytów, ale niższym od potencjalnego zwrotu z papierów indeksowanych inflacją. Dla inwestora mającego nadwyżki gotówki na kilka miesięcy czy rok, to instrument pozwalający zyskać przewidywalny dochód bez konieczności śledzenia sytuacji rynkowej. W warunkach stabilnych stóp procentowych ich atrakcyjność rośnie, natomiast przy spadku inflacji i rentowności mogą stanowić solidne zabezpieczenie portfela przed spadkiem oprocentowania nowych emisji.
Znacznie bardziej zaawansowaną konstrukcję mają obligacje zmiennoprocentowe i indeksowane inflacją, czyli m.in. 4-letnie COI, 10-letnie EDO oraz ich wersje rodzinne – ROS i ROD, dostępne dla beneficjentów programu 800+. W ich przypadku oprocentowanie ustalane jest w oparciu o zmienne wskaźniki: stopę referencyjną NBP (dla zmiennoprocentowych) lub wskaźnik inflacji publikowany przez GUS (dla indeksowanych). W praktyce oznacza to, że przy rosnących cenach obligacje indeksowane inflacją automatycznie zwiększają oprocentowanie w kolejnych okresach odsetkowych, co chroni realną wartość kapitału. Jednak mechanizm ten działa z opóźnieniem – inwestor korzysta z ochrony dopiero po publikacji danych inflacyjnych, dlatego w krótkim terminie może odczuwać jej spadek. Z kolei przy gwałtownym obniżaniu stóp procentowych obligacje zmiennoprocentowe tracą na atrakcyjności, ale ich notowania rynkowe (w przypadku serii hurtowych) mogą rosnąć, co stwarza potencjalną okazję do zysku z wyceny.
Osobną kategorię stanowią obligacje premiowe i oszczędnościowe, które łączą element bezpieczeństwa z atrakcyjną formą zachęty. Obligacje premiowe, choć dziś marginalne w skali emisji, opierały się na losowaniu dodatkowych nagród pieniężnych wśród nabywców – mechanizm ten pełnił funkcję marketingową i motywacyjną, a nie stricte inwestycyjną. Z kolei obligacje oszczędnościowe to instrumenty długoterminowe, często z rosnącym oprocentowaniem w kolejnych latach, adresowane do osób systematycznie odkładających środki. Ich konstrukcja nagradza cierpliwość – im dłużej środki pozostają ulokowane, tym wyższy procent naliczany od kapitału.
Warto też zwrócić uwagę na to, że każda z grup obligacji różni się nie tylko sposobem naliczania odsetek, ale też podatnością na zmiany polityki monetarnej. Obligacje stałoprocentowe zyskują przy spadku stóp, indeksowane inflacją chronią kapitał w czasie wzrostu cen, a zmiennoprocentowe najlepiej odnajdują się w okresach przejściowych, gdy rynek dopiero koryguje oczekiwania wobec przyszłej polityki NBP.
| Rodzaj obligacji | Okres zapadalności | Oprocentowanie | Mechanizm naliczania odsetek | Ryzyko i zalety | Dla kogo? |
|---|---|---|---|---|---|
| OTS (obligacje 3-miesięczne) | 3 miesiące | Stałe | Z góry znane, bez kapitalizacji | Minimalne ryzyko, niska rentowność | Dla osób chcących bezpiecznie ulokować gotówkę krótkoterminowo |
| DOS (obligacje 2-letnie) | 2 lata | Stałe | Odsetki wypłacane corocznie | Stabilny dochód, brak ochrony przed inflacją | Dla inwestorów oczekujących przewidywalnych wyników |
| COI (obligacje 4-letnie) | 4 lata | Zmiennoprocentowe (inflacja + marża) | Coroczna aktualizacja oprocentowania wg CPI | Ochrona realnej wartości, umiarkowane ryzyko inflacyjne | Dla inwestorów średnioterminowych szukających balansu między zyskiem a bezpieczeństwem |
| EDO (obligacje 10-letnie) | 10 lat | Indeksowane inflacją (CPI + marża) | Kapitalizacja odsetek roczna, wypłata na koniec | Wysoka ochrona przed inflacją, długie zamrożenie kapitału | Dla inwestorów długoterminowych i budujących portfel pasywny |
| ROS / ROD (obligacje rodzinne) | 6 i 12 lat | Indeksowane inflacją (CPI + wyższa marża) | Jak COI/EDO, ale z premią | Lepsze oprocentowanie dla beneficjentów 800+ | Dla rodzin odkładających środki z programów socjalnych |
| Obligacje hurtowe | 2–20 lat | Zmienna / stała | Notowane na rynku wtórnym | Większa płynność, wrażliwość na stopy procentowe | Dla inwestorów instytucjonalnych i zaawansowanych |
Rentowność i oprocentowanie – co naprawdę oznaczają liczby z broszury
Rentowność i oprocentowanie obligacji to pojęcia, które często są używane zamiennie, choć w praktyce znaczą coś zupełnie innego. Oprocentowanie to parametr zapisany w warunkach emisji – informuje, ile odsetek obligacja generuje w danym okresie, niezależnie od tego, po jakiej cenie zostanie kupiona. Rentowność natomiast to rzeczywisty zwrot, jaki inwestor osiąga, uwzględniający zarówno cenę zakupu, wypłacone odsetki, jak i ewentualny zysk lub stratę przy sprzedaży lub wykupie. W przypadku obligacji detalicznych kupowanych po wartości nominalnej różnice te są niewielkie, ale na rynku hurtowym, gdzie papiery notowane są codziennie, mają kluczowe znaczenie.
Przy analizie rentowności nie można też pomijać podatku Belki, który w praktyce redukuje nominalne oprocentowanie o 19%. Oznacza to, że obligacja oprocentowana na 6% rocznie przynosi inwestorowi realnie nieco ponad 4,8% po opodatkowaniu. Dodatkowo, jeśli w okresie trwania obligacji inflacja utrzymuje się powyżej tej wartości, inwestor mimo formalnego zysku może realnie tracić siłę nabywczą kapitału. Właśnie dlatego kluczowe jest rozróżnienie między stopą nominalną a realną stopą zwrotu — ta druga uwzględnia zarówno inflację, jak i opodatkowanie, pokazując, ile inwestor faktycznie „zarabia” w ujęciu wartości pieniądza.
Największą zaletą obligacji indeksowanych inflacją jest mechanizm ochronny oparty o wskaźnik CPI publikowany przez GUS. W praktyce wygląda to tak: w kolejnym okresie odsetkowym oprocentowanie obligacji jest sumą inflacji z poprzedniego roku i stałej marży (np. 1,25 p.p. w obligacjach czteroletnich COI). Jeśli inflacja wyniosła 6%, a marża 1,25%, to przez kolejny rok papier będzie oprocentowany na 7,25%. Wysokość kuponu jest więc dostosowywana do realnych warunków gospodarczych, choć z pewnym opóźnieniem wynikającym z harmonogramu publikacji danych. Oznacza to, że w okresie spadającej inflacji obligacje te nadal przynoszą wysokie odsetki, ale w fazie ponownego przyspieszenia wzrostu cen ich oprocentowanie przez pewien czas nie nadąża za rzeczywistą inflacją.
Warto również zauważyć, że sposób kapitalizacji odsetek istotnie wpływa na ostateczny wynik inwestycji. Obligacje EDO kapitalizują odsetki corocznie, co oznacza, że w każdym kolejnym roku odsetki naliczane są od coraz wyższej kwoty, tworząc efekt procentu składanego. W obligacjach COI odsetki są natomiast wypłacane co roku, więc kapitał nie rośnie w trakcie trwania inwestycji – zyski można jednak reinwestować samodzielnie. Ta subtelna różnica sprawia, że dwa instrumenty o podobnym oprocentowaniu nominalnym mogą generować zauważalnie odmienne wyniki w dłuższym horyzoncie.
Dlatego analiza oprocentowania obligacji nie powinna kończyć się na liczbie z broszury. Kluczowe znaczenie ma sposób naliczania odsetek, terminy kapitalizacji, podatki i relacja oprocentowania do inflacji. Dopiero zestawienie tych elementów daje pełny obraz realnej rentowności, a tym samym pozwala właściwie ocenić, czy dana emisja rzeczywiście chroni kapitał, czy jedynie daje iluzję zysku.
Ryzyka inwestowania w obligacje
Ryzyko w obligacjach skarbowych bywa często bagatelizowane, bo sam emitent – państwo – kojarzy się z bezpieczeństwem. Tymczasem stabilność nominalna nie oznacza, że inwestor nie ponosi kosztów zmiennych warunków rynkowych. Wystarczy kilka punktów procentowych różnicy w stopach procentowych, by teoretycznie „pewny” papier wartościowy zaczął tracić na wartości.
Ryzyko stopy procentowej to najważniejszy czynnik wpływający na wycenę obligacji o stałym kuponie. Gdy rentowności rosną, ceny obligacji spadają – i odwrotnie. Wynika to z mechaniki rynku: nowsze emisje oferują wyższy kupon, więc stare papiery z niższym oprocentowaniem stają się mniej atrakcyjne. Przykład? Obligacja 10-letnia kupiona przy rentowności 5% straci na wartości, jeśli po roku rentowność rynkowa wzrośnie do 7%. Inwestor, który będzie chciał sprzedać ją przed terminem wykupu, uzyska niższą cenę. Im dłuższy termin do wykupu, tym silniejszy efekt – tzw. duration risk.
Ryzyko inflacyjne działa z kolei w sposób bardziej podstępny – nie obniża wartości rynkowej obligacji, lecz siłę nabywczą zysku. Jeśli kupon wynosi 5%, a inflacja 6%, inwestor realnie traci 1% rocznie, nawet jeśli nominalnie otrzymuje odsetki. Obligacje indeksowane inflacją (takie jak EDO czy COI) częściowo neutralizują ten efekt, ale nie zawsze w pełni – zwłaszcza gdy wskaźnik CPI reaguje z opóźnieniem lub gdy inflacja spada szybciej niż oprocentowanie.
Ryzyko reinwestycji dotyczy z kolei inwestorów, którzy cyklicznie odnawiają lokaty w obligacje krótkoterminowe. Jeśli po okresie wykupu dostępne są emisje o niższym oprocentowaniu, reinwestowane środki przynoszą niższy zwrot. To problem szczególnie widoczny po cyklach zacieśniania polityki monetarnej – gdy stopy procentowe zaczynają spadać, a inwestor zostaje z kapitałem, który „pracuje” na gorszych warunkach niż wcześniej.
Na końcu warto wspomnieć o paradoksie „bezpiecznych” obligacji. Choć chronią kapitał nominalny, nie gwarantują ochrony realnej wartości pieniędzy. Wysoka inflacja, podatek Belki oraz zbyt krótki horyzont inwestycyjny potrafią skutecznie zniwelować przewidywany zysk. W efekcie obligacja, która miała być bezpieczną przystanią, staje się jedynie narzędziem do ograniczenia strat – a nie źródłem realnego wzrostu majątku.
Rola obligacji w portfelu inwestora
Obligacje w portfelu inwestora nie są tylko narzędziem do „parkowania” gotówki — pełnią funkcję stabilizatora, który amortyzuje wahania bardziej ryzykownych aktywów. Ich rola zależy od struktury całego portfela, horyzontu inwestycyjnego i sytuacji makroekonomicznej. Dla części inwestorów to bufor bezpieczeństwa, dla innych – element aktywnej strategii zarządzania ryzykiem stopy procentowej lub inflacji.
W zrównoważonym portfelu obligacje są przeciwwagą dla akcji. Kiedy rynki kapitałowe przechodzą fazę korekty, wyceny obligacji często stabilizują całość inwestycji, ograniczając spadki wartości portfela. Wysokiej jakości obligacje skarbowe, zwłaszcza te o dłuższym terminie zapadalności, reagują wzrostem cen na obniżki stóp procentowych, co czyni je naturalnym zabezpieczeniem w momentach spowolnienia gospodarczego.
Wybór między obligacjami stałoprocentowymi a indeksowanymi inflacją nie jest kwestią preferencji, lecz oceny cyklu gospodarczego. Gdy oczekuje się spadku inflacji i stóp procentowych, obligacje o stałym kuponie mogą dać lepszy zwrot kapitałowy – rosną bowiem na wartości wraz z obniżką rentowności. Z kolei w środowisku wysokiej lub niestabilnej inflacji, obligacje indeksowane (np. COI, EDO) pełnią funkcję ochronną – ich oprocentowanie dostosowuje się do wzrostu cen, dzięki czemu inwestor utrzymuje realną wartość zainwestowanych środków.
Ciekawą techniką budowy części obligacyjnej jest tzw. drabina obligacyjna. Polega na rozłożeniu inwestycji w papiery o różnych terminach zapadalności – np. 2-, 4-, 6-, 8-letnich. Dzięki temu inwestor ma regularny przepływ środków z wykupów, które można reinwestować po aktualnych stawkach. Drabina minimalizuje ryzyko nietrafionego momentu zakupu i pozwala zachować płynność bez rezygnacji z długoterminowego potencjału.
W bardziej rozbudowanych portfelach warto rozważyć miks obligacji z funduszami ETF – np. łącząc obligacje skarbowe z globalnymi ETF-ami na akcje lub surowce. Taki układ tworzy naturalny balans między dochodowością a ryzykiem, umożliwiając jednocześnie taktyczne przesunięcia w zależności od koniunktury. Obligacje mogą też stanowić hedge dla części akcyjnej, zwłaszcza w okresach podwyższonej zmienności czy napięć geopolitycznych, gdy inwestorzy instytucjonalni przenoszą kapitał z giełd do długu skarbowego.

Perspektywy rynku obligacji
Rynek długu w Polsce wchodzi w fazę, w której kluczowe decyzje Rady Polityki Pieniężnej i dalszy kierunek inflacji będą determinować jego atrakcyjność na lata. Po okresie gwałtownych podwyżek stóp procentowych, który podbił rentowności obligacji do poziomów nienotowanych od dekady, pojawia się pytanie: czy to moment, by wchodzić w dług, czy raczej sygnał do ostrożności?
Decyzje RPP odgrywają tu centralną rolę. Utrzymanie stóp procentowych na wysokim poziomie przez dłuższy czas stabilizuje rynek krótkoterminowych emisji i sprawia, że obligacje stałoprocentowe oferują atrakcyjne kupony. Jednak każde zasygnalizowane przez Radę poluzowanie polityki monetarnej może szybko przełożyć się na wzrost cen istniejących obligacji – i spadek rentowności nowych emisji. Inwestorzy, którzy zbudowali portfel dłużny w momencie wysokich stóp, potencjalnie zyskają na aprecjacji wartości posiadanych papierów, jeśli cykl obniżek rzeczywiście się rozpocznie.
Inflacja, mimo że spada z rekordowych poziomów, nadal pozostaje czynnikiem ryzyka. Zbyt szybkie jej obniżenie mogłoby zachwiać opłacalnością obligacji indeksowanych, które bazują na wskaźniku CPI, podczas gdy uporczywie wysoka inflacja zniwelowałaby realny zysk z papierów stałokuponowych. Z punktu widzenia Skarbu Państwa, każda zmiana w dynamice cen oznacza konieczność korekty strategii emisji – większy udział obligacji o zmiennym oprocentowaniu przy wysokiej inflacji, lub powrót do dłuższych, stałych emisji w warunkach stabilizacji cen.
Obecny poziom rentowności polskich obligacji – zwłaszcza 5- i 10-letnich – wygląda atrakcyjnie w ujęciu historycznym, ale w perspektywie długoterminowej jego ocena zależy od scenariusza makroekonomicznego. Jeśli gospodarka spowolni, a inflacja ustabilizuje się w okolicach celu NBP, obecne rentowności mogą okazać się szczytem cyklu. Dla inwestorów oznaczałoby to dobry moment na „zamrożenie” wyższych stóp zwrotu poprzez zakup obligacji długoterminowych. Jeśli jednak inflacja okaże się bardziej uporczywa, rynek może wymusić kolejną rewizję w górę, co przełoży się na presję spadkową na ceny papierów.
Dla posiadaczy obligacji, spadek stóp procentowych to sytuacja korzystna, ale tylko w krótkim i średnim terminie. Z jednej strony ich papiery zyskują na wartości, co daje możliwość realizacji zysków kapitałowych. Z drugiej – przyszłe reinwestycje będą odbywać się przy niższym oprocentowaniu, ograniczając potencjał dalszych zysków. Z perspektywy długoterminowej, moment wejścia w rynek długu staje się więc kluczowy – dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Obligacje skarbowe na rynku Catalyst
Rynek Catalyst to segment, który pozwala inwestorom indywidualnym uczestniczyć w obrocie obligacjami skarbowymi, komunalnymi i korporacyjnymi – z pełnym dostępem do notowań i mechanizmów rynkowych, jakie dotychczas były domeną instytucji finansowych. W kontekście obligacji skarbowych to przede wszystkim papiery hurtowe, które po pierwotnej emisji trafiają do obrotu wtórnego i mogą być swobodnie kupowane lub sprzedawane przez inwestorów posiadających rachunek maklerski.
Na Catalyst notowane są serie obligacji oznaczane symbolami takimi jak OK, PS, DS czy WS, różniące się terminem zapadalności, kuponem i konstrukcją oprocentowania. Przykładowo, obligacje serii DS to długoterminowe papiery o stałym kuponie, często wykorzystywane przez fundusze obligacyjne do stabilizacji portfela. Z kolei krótsze emisje, jak PS, są chętnie kupowane przez inwestorów oczekujących niższego ryzyka stopy procentowej. W praktyce rynek Catalyst daje więc możliwość nie tylko zakupu obligacji, lecz także aktywnych transakcji na długu skarbowym – zysk można realizować nie tylko z odsetek, ale również ze zmian cen rynkowych.
Ceny obligacji giełdowych zmieniają się w zależności od rentowności na rynku międzybankowym i oczekiwań dotyczących polityki monetarnej. Gdy rosną stopy procentowe, ceny obligacji spadają, co widać szczególnie na długoterminowych seriach – ich wrażliwość (tzw. duration) jest wyższa. W odwrotnej sytuacji, gdy rynek spodziewa się obniżek stóp, obligacje drożeją, co stwarza okazję do zysków kapitałowych – efekt, którego nie zapewniają obligacje detaliczne kupowane bezpośrednio w banku.
Rynek Catalyst jest płynny w różnym stopniu – emisje skarbowe cieszą się stosunkowo dużym obrotem, jednak inwestor powinien mieć świadomość, że nie każdą obligację sprzeda od ręki bez utraty części zysku. W zamian otrzymuje większą elastyczność niż w przypadku papierów detalicznych – może reagować na zmiany rynkowe, skracać lub wydłużać duration portfela, a nawet budować strategię aktywnego zarządzania długiem publicznym, co dotychczas było zarezerwowane dla funduszy.
Jak kupić obligacje skarbowe
Zakup obligacji skarbowych w Polsce jest prostszy, niż wielu inwestorom się wydaje, choć różnice w dostępnych kanałach i warunkach technicznych mogą mieć realny wpływ na efektywność inwestycji. Cały proces można przeprowadzić zarówno w tradycyjnej formie bankowej, jak i w pełni online, bez konieczności posiadania rachunku maklerskiego.
Najbardziej bezpośrednią drogą jest serwis obligacjeskarbowe.pl, obsługiwany przez PKO BP – wyłącznego agenta emisji. Inwestor zakłada tam bezpłatny rachunek rejestrowy, który umożliwia zakup, przechowywanie i wykup obligacji detalicznych. Transakcji można dokonać online, w oddziale banku PKO BP, lub telefonicznie przez infolinię. Proces jest niemal natychmiastowy – zakup następuje po cenie emisyjnej, a środki zostają zablokowane w momencie złożenia dyspozycji.
Minimalna kwota inwestycji to zaledwie 100 zł, co czyni obligacje dostępnym narzędziem także dla osób, które chcą budować portfel stopniowo. Nominał każdej obligacji to 100 zł, a więc inwestor może swobodnie dopasować skalę inwestycji do własnych możliwości. W przeciwieństwie do rynku hurtowego nie ma tu prowizji maklerskich, opłat za prowadzenie rachunku ani kosztów zakupu. Jedyną opłatą, która może się pojawić, jest prowizja za wcześniejszy wykup – zwykle symboliczna (np. 0,70 zł od jednej obligacji EDO lub 0,50 zł w przypadku COI). Dla inwestora oznacza to, że wcześniejsze wyjście z inwestycji jest możliwe, ale w praktyce lekko obniża końcową rentowność.
Ciekawą alternatywą są obligacje dostępne poprzez fundusze inwestycyjne lub ETF-y. W tym przypadku inwestor nie kupuje konkretnych emisji, lecz jednostki uczestnictwa w portfelu składającym się z wielu papierów dłużnych. Zaletą takiego podejścia jest natychmiastowa dywersyfikacja i możliwość łatwego obrotu – jednostki funduszy można sprzedać w dowolnym momencie, a ETF-y notowane są na giełdzie jak zwykłe akcje. Wadą jest natomiast koszt zarządzania (opłata za zarządzanie i prowizje transakcyjne) oraz brak gwarancji nominalnego zwrotu kapitału – charakterystycznej dla obligacji detalicznych Skarbu Państwa.
Na rynku dostępne są również fundusze dłużne aktywnie zarządzane, które próbują uzyskać wyższą rentowność, rotując portfelem w zależności od cyklu stóp procentowych. To rozwiązanie dla inwestorów bardziej zaawansowanych, którzy akceptują zmienność wycen w zamian za potencjalnie wyższy zysk.
Na giełdzie Catalyst, będącej częścią GPW, inwestorzy mogą handlować obligacjami hurtowymi emitowanymi przez Skarb Państwa (np. serii OK, PS, DS) oraz przez inne podmioty – samorządy czy przedsiębiorstwa. W przypadku obligacji skarbowych mamy do czynienia z papierami o dużych nominałach i dłuższych terminach zapadalności, które wcześniej były przeznaczone dla inwestorów instytucjonalnych, ale po emisji trafiają do obrotu wtórnego, gdzie mogą je kupić także inwestorzy indywidualni.
Zakup odbywa się za pośrednictwem biura maklerskiego, dokładnie tak jak w przypadku akcji czy ETF-ów. Inwestor potrzebuje rachunku maklerskiego i środków w gotówce, a cena obligacji zależy od bieżących notowań rynkowych – może więc być zarówno wyższa, jak i niższa od wartości nominalnej. To sprawia, że rentowność obligacji giełdowych nie jest stała – zmienia się wraz z rynkowymi oczekiwaniami dotyczącymi inflacji i przyszłych stóp procentowych.
Ich zaletą jest płynność – w dowolnym momencie można sprzedać obligację na rynku wtórnym, zamiast czekać do dnia wykupu. Dla doświadczonego inwestora to ogromna przewaga, pozwalająca elastycznie reagować na zmieniające się warunki rynkowe. Dodatkowo, spadek rynkowych rentowności może przełożyć się na wzrost ceny posiadanych obligacji, co otwiera przestrzeń do zysków kapitałowych, a nie tylko odsetkowych.


